Sposób na pętlę zadłużenia Wszystko o pieniądzach

Sposób na pętlę zadłużenia

by

Pod hasłem “pętla zadłużenia” rozumiemy sytuację, kiedy wpadamy w zadłużenie, którego nie jesteśmy w stanie spłacić. Z tego powodu zaciąga się kolejną pożyczkę, by uregulować poprzednią. I kolejną, i kolejną. Powstaje pętla, której największym problemem jest, że każda z tych kolejnych pożyczek jest bardzo wysoko oprocentowana i wiąże się z wielkimi kosztami dodatkowymi. Zadłużenie nie jest więc tylko przenoszone z jednego wierzyciela na kolejnego, ale systematycznie zaczyna się powiększać. Czasem dzieje się to nawet w zastraszającym tempie.

Najlepiej reagować od razu

Problemem kredytów i pożyczek, których nie jesteś w stanie spłacić, najlepiej zająć się od razu, póki do BIK-u nie trafił jeszcze negatywny wpis o Twojej historii kredytowej. Idź do instytucji, która udzieliła Ci wsparcia i porozmawiaj – przedstaw swoją sytuację, poproś o odroczenie. Nie mogę dać Ci gwarancji, że ktokolwiek przejmie się Twoim losem i przełoży spłatę, ale zawsze warto spróbować. Szczególnie w bankach możesz wnioskować o wakacje kredytowe, odroczenie albo zmianę warunków. I jedna ważna zasada – NIGDY nie bierz jednej pożyczki pozabankowej, by spłacić drugą. Wynika to z prostej zasady. Maksymalna wysokość odsetek ustawowych wynosi 10%. Nie znajdziesz żadnego kredytu o takim oprocentowaniu. W parabankach standardem jest jakieś nawet 500% w skali roku. Widzisz różnicę? O wiele bardziej opłaca się trzymać dług u pierwszego wierzyciela niż zaciągać zobowiązanie u drugiego, by spłacić pierwszego. Jeśli posiadasz kilka równoczesnych zadłużeń, najlepiej wnieś od razu o kredyt konsolidacyjny – jeszcze zanim dorobisz się negatywnej historii kredytowej.

Dowiedz się, jakie masz prawa

Bardzo ważny aspekt. Świadomość własnych praw zawsze wychodzi na zdrowie. Jeszcze w tym roku powinna wejść nowelizacja Kodeksu Cywilnego w tym aspekcie, ja przedstawię jednak to, co jest obecnie. O nowych przepisach zrobię wpis kiedyś. Podstawą jest okres przedawnienia. Standardowo jest to 10 lat, choć w pewnych przypadkach czas jest krótszy. Są to (tylko część):

  • 1 rok dla nieopłaconych mandatów,
  • 1 rok za nieopłacone usługi transportowe,
  • 2 lata za niepłacone faktury klientów (dotyczy przedsiębiorców),
  • 2 lata za opłaty telekomunikacyjne,
  • 2 lata za roszczenia z tytułu umowy kupna-sprzedaży,
  • 3 lata za roszczenia z tytułu umowy o kredyt lub pożyczkę (liczone od dnia konieczności spłaty pożyczki, dotyczy przedsiębiorców).

To nie oznacza, że jeśli 01.01.2015 roku nie zapłaciłam za rachunek telefoniczny, to 01.01.2017 będę wolna od długu. Okres przedłużenia można przerwać za pomocą rozpoczęcia sprawy sądowej, mediacji dotyczącej długu albo uznania go przez dłużnika i deklaracja spłaty. Jak to działa omówię za chwilę.

Przed rozprawą

Najlepiej jest nie dopuścić do rozprawy sądowej. Bardzo często dłużnik nie jest ścigany przez pierwotnego wierzyciela, tylko przez firmę windykacyjną, która podpisała z nim umowę. Takie instytucje poza kwotą bezsporną i odsetkami doliczają swoją marżę. I z góry uprzedzam – nie ma się co bać takich firm. Najlepiej jest odebrać od nich telefon i porozmawiać. Bardzo często można wynegocjować korzystniejsze warunki niż u wierzyciela pierwotnego. Dodatkowo – takim instytucjom bardzo zależy na tym, żebyś ten dług spłacił i zgodził się na ugodę. Dlatego wchodzą Ci na głowę. Jeśli się zgodzisz szybko i będziesz współpracować, to możesz oczekiwać dużych ustępstw i względnego spokoju. Niektórym windykacjom można spłacać po kilkadziesiąt złotych miesięcznie, a mieć wstrzymane naliczanie odsetek. Nie najgorszy układ, nie? Jedyny warunek – zadłużenie nie może być bardzo duże. Takie rozwiązania są dobre przy długach na kilka lub kilkanaście tysięcy złotych. Przy kilkuset tysiącach nikt nie zgodzi się na spłaty po 50 złotych miesięcznie, bo wpierw ta firma upadnie 🙂 .

Unikaj komornika!

W gruncie rzeczy to komornik, a nie firma windykacyjna jest Twoim największym wrogiem. Żadna prywatna instytucja nie wejdzie Ci do domu, by skonfiskować majątek. Jeśli nie doszło jeszcze do rozpoczęcia procedury komorniczej albo zaraz ma zostać ona rozpoczęta, dobrze by było zrobić inwentaryzację własnego majątku i sprzedać co mniej potrzebne rzeczy. (Przypominam, że wyzbywanie się dóbr w trakcie działania komornika jest niezgodne z prawem.) Nawet jeśli miałoby to oznaczać pozbycie się samochodu czy zamiana domu na mniejsze mieszkanko w niezbyt przyjemnej okolicy. Wszystko po to, by uzbierać kwotę do spłaty długu. Dlaczego warto to zrobić? Jeśli doczekacie się pukania komornika do drzwi, to i tak ten majątek stracisz, a całość zostanie przekazana na licytacje. Z tym że wartość uzyskiwana na takich wydarzeniach (często, acz nie zawsze) osiąga poziom 1/3 lub 1/5 faktycznej wartości przedmiotu. Tym samym potrzeba sprzedać więcej rzeczy, by pokryć wszystkich wierzycieli. Jeśli sprzeda się swój majątek samemu, by oddać długi, można liczyć się z otrzymaniem pełnej kwoty.

Dla opornych

Rzecz jasna są osoby, które długu nie spłacą. Bo nie i już! Albo za chwilę minie już okres przedawnienia i w sumie płacenie jest bez sensu. No ok, można i tak. Najczęściej zaczyna się bardzo podobnie – windykacja, sprawa sądowa, komornik, który nic nie zdziałał i tak czas sobie płynie. Nie polecam takich działań, ale rozumiem, że z różnymi sytuacjami ludzkimi można się spotkać. Przy takich sytuacjach najlepiej jest w ogóle unikać kontaktu z kimkolwiek. I nie muszę chyba nadmieniać, że nie można mieć majątku do zajęcia :). Każdy list skrzętnie trzeba wrzucać do skrzynki na zwroty z dopiskiem o adresacie. Nie wyrzucać! Podobnie przy rozmowach telefonicznych – nie ma, nie znasz, nie wiesz, o co chodzi, telefon dostałeś lub dostałaś od wujka/cioci/babci/kuzyna. Działania mogą nasilić się zaraz przed upływem tych 10 lat. Ma to związek z naszym ciekawym prawem. Po pierwsze – firmy będą starały się przerwać bieg przedawnienia. Jeśli odbierzesz list czy telefon i wyrazisz jakąkolwiek dobrą wolę do czegokolwiek, zostanie to odebrane jako uznanie długu i deklaracja zapłaty i znowu zacznie bić te 10 latek. Po drugie – przedawnienie nie oznacza, że dług przepadł. O nie! Można go dalej dochodzić. Jedynym wyjściem jest założenie przez dłużnika sprawy o to, by dług został uznany za przedawniony. I kropka. Firmy dalej będą mogły składać pozwy, ale wystarczy, że pójdziesz na rozprawę z takim papierkiem i koniec.

Życie bywa różne

Czasem zdarza się, że zadłużenie powstaje z tytułu zdarzenia losowego – ciężkiego wypadku lub choroby, bądź różnego typu zdarzeń niezależnych od Ciebie. O ile kwoty są niewielkie, to idzie jakoś z tego wyjść. Gorzej, jeśli będą to pokaźne kwoty. Wtedy można wystąpić o upadłość konsumencką. To o tyle dobre rozwiązanie, że część długów może zostać umorzona. Niestety dopiero po wycenie i wyprzedaży majątku. Można więc stracić dom czy samochód. Jeśli jednak zadłużenie przekracza kwotę uzyskaną ze sprzedaży dóbr, można starać się o umorzenie reszty. Do innych wad zalicza się to, że taka osoba prawnie wraca praktycznie do okresu dzieciństwa, gdzie wolno było tylko zrobić  zakupy w sklepiku na osiedlu. Natomiast po całej procedurze, taka osoba staje się całkowicie wolna od jakichkolwiek wierzytelności. Oczywiście ma to sens tylko w przypadku większych długów. Kilka tysięcy zadłużenia nie ma najmniejszego sensu.

Zmiana przyzwyczajeń

Niestety, każdy dług wiąże się z koniecznością zmiany swoich przyzwyczajeń. Dotyczy to głównie oszczędzania i dobrego planowania swojego budżetu domowego. Zrezygnuj z używek, takich jak papierosy czy alkohol. Zrezygnuj z towarów luksusowych. Przesiądź się z samochodu do komunikacji miejskiej. Więcej metod na oszczędności w budżecie domowym znajdziesz w innym moim wpisie -> tutaj.

Podstawowe zasady, by zapobiec i wyjść z pętli zadłużenia:

  1. Minimalizuj liczbę wierzycieli – im jest ich mniej, tym łatwiej jest zarządzać długami i mniejsze są opłaty oraz odsetki. Sprawdź oferty na kredyty konsolidacyjne.
  2. Nie zaciągaj pożyczek pozabankowych – nigdy i przenigdy.
  3. Porozmawiaj z firmą windykacyjną – staraj się wynegocjować najlepsze warunki (bez odsetek i bez opłat manipulacyjnych),
  4. Dowiedz się, czy jesteś multidłużnikiem – posiadasz kilka zadłużeń u jednej firmy windykacyjnej (na takie osoby patrzą przychylniej pod względem biznesowym),
  5. Zacznij oszczędzać i kontrolować swoje wydatki. Ogranicz je do minimum.
  6. Jeśli to możliwe, sprzedaj sam swój majątek na spłatę długów – nie czekaj na komornika, bo na tym stracisz.
  7. Jeśli Twoje zadłużenie jest bardzo wysokie ipowstało z przyczyn losowych, tragicznych i niezależnych od Ciebie, wystosuj wniosek o upadłość konsumencką. Pamiętaj, że możesz to zrobić tylko raz na 10 lat.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.