Kiedy opłaca się samozatrudnienie? Wszystko o pieniądzach

Kiedy opłaca się samozatrudnienie w zamian za umowę o pracę?

by

Samozatrudnienie, czyli po prostu prowadzenie własnej działalności gospodarczej. Hipotetycznie może się zdarzyć, że zostaje podjęta głównie z powodów zbyt dużego opodatkowania umowy o pracę bądź innych i jak najbardziej nosi takie znamiona. Niektóre branże wręcz szukają takich form zarobku – najlepszym dowodem jest IT. Gdzie nie rzucisz kamieniem, tam przedsiębiorca. Coraz więcej pracodawców oferuje takie podjęcie zatrudnienia. I choć wydawałoby się to świetnym i wspaniałym rozwiązaniem, to przed ostateczną decyzją warto sobie to przeliczyć.

Z czym się je umowę o pracę?

Umowa o pracę – najbardziej pożądana forma zatrudnienia (ponoć), za którą każdy dałby się pochlastać. Ja niestety jestem dziwna, stąd ten artykuł może mieć odrobinę negatywnego wydźwięku w tym kierunku. Ale wracając do tematu – przyjmijmy, że jestem osobą, która zarabia 5 tysięcy złotych brutto na umowie o pracę (nastąpił wybuch śmiechu? 🙂 ) A ile z tego dostanę? Wystarczy wpisać w wyszukiwarkę “kalkulator brutto netto”, by otrzymać masę linków do takich urządzonek, które nam to sprawnie wyliczą. No więc:

  • kwota netto: 3 550,19 PLN,
  • koszt pracodawcy: 6 030,50 PLN.

Zaleta jest taka, że niczym się nie trzeba przejmować. Co miesiąc przychodzi wypłata i tyle – z tym, że w wysokości tych 3,5 tysiąca. W przypadku samozatrudnienia przy tej samej kwocie zarobku wystawiamy fakturę na całą kwotę 6030,50 złotych + podatek VAT, o ile jesteś jego płatnikiem. W większości przypadków to jednak nawet się opłaca. Przy założeniu, że wykonujesz pracę opodatkowaną stopą 23% VAT, kwota brutto na fakturze wynosi: 7.417,52 PLN. Jest różnica, prawda?

A jak to wychodzi przy samozatrudnieniu?

Gdyby było tak kolorowo, mielibyśmy w kraju samych przedsiębiorców. A niestety tak nie jest. Załóżmy więc, że otrzymujemy na konto tę kwotę 7.417,52 złotych, z czego 1387.02 złotych wynosi podatek VAT. Ten podatek trzeba niestety zwrócić. Są jednak dwa trochę łagodzące to rozwiązania – po pierwsze odliczenia. W przypadku samozatrudnienia nie ukrywajmy – kosztów nie będzie nie wiadomo ile. Około 10 faktur zakupowych, które pozwolą Ci odliczyć maksymalnie jakieś 150 złotych miesięcznie (sporo odliczanych rzeczy ma obniżoną stawkę podatku) – pod warunkiem pamiętania o fakturach za wodę, środki czystości na “utrzymanie biura”, nowy komputer “do pracy w firmie” i tego typu wydatki. Mam nadzieję, że mnie rozumiesz 🙂 Drugi sposób to hipotetyczne ulokowanie środków na wysoko oprocentowanej krótkiej lokacie, co jednak powodowałoby konsekwencję w postaci konieczności zapłaty podatku od dochodu. Tak więc od kwoty 7.417,52 złotych odliczamy 1237,02 złote podatku VAT (pomniejszone  te 150 złotych odliczenia).

Kwota, która pozostała: 6180,50 złotych.

Liczymy dalej. Z tej kwoty musimy samodzielnie zapłacić składkę ZUS. Przy umowie o pracę jest ona automatycznie odejmowana, przy samozatrudnieniu trzeba pamiętać o niej samemu. Najniższa stawka w pełnym wymiarze wynosi 1228,70 złotych z ubezpieczeniem chorobowym (które uważam, że dobrze mieć). Przyjmuję już stawkę za kwiecień 2018, stąd ta kwota. O ile jesteś świeżym przedsiębiorcą, to przysługuje Ci ulga, dzięki której kwota składek wynosi: 519,28 złotych. Decydując się na samozatrudnienie, trzeba się liczyć z pełną składką, od kwoty 6180,50 złotych odejmuję 1228,70 złotych.

Kwota, która pozostała: 4951.80 złotych.

To jednak jeszcze nie wszystko. Składka społeczna jest odliczana w pełnej kwocie od podatku (843,45 złote), a składka zdrowotna w kwocie 781,60 zł (2018 rok). Podatek dochodowy, czyli standardowe 18%, wychodziłby około 792.98 złotych. Możemy zmniejszyć zobowiązanie znowu o koszty, które z tych 10 niewielkich faktur znowu jakieś 150 złotych. Znowu odejmujemy tę kwotę od poprzedniej wyliczonej.

Kwota, która pozostała: 4158.82 złotych.

Wydatki konieczne, ale niekonieczne

Skąd taka nazwa tego rozdziału? Bo istnieją pewne koszty, które teoretycznie są nieobowiązkowe, jednak w praktyce trzeba je wydać. Mowa chociażby o księgowości. Można wykupić dostęp do przyzwoitego systemu księgowego za ok. 40 złotych miesięcznie, ale trzeba poświęcić także własny czas na prowadzenie całej dokumentacji. Te 10 faktur + wystawienie wszystkich deklaracji, rozliczenia ZUS, księgi przychodów, itd. zajmują mi około 2 godzin miesięcznie. Patrząc na stawkę 6 tysięcy złotych za średnio 160 godzin w miesiącu, za samodzielne prowadzenie księgowości płacę w postaci własnej robocizny około 75 złotych miesięcznie. Razem daje mi to wydatek 115 złotych. Księgowa za całość wzięłaby jakieś 150 złotych. Plus oczywiście czas spędzony w urzędach. Nie powiem, żeby w przypadku samozatrudnienia było to nie wiadomo ile godzin, ale sumarycznie: godzina miesięcznie będzie, więc koszt 37 złotych. Czasem także tracimy uprawnienia do różnych firmowych benefitów, takich jak bezpłatna opieka medyczna czy bony na święta. W przypadku samozatrudnienia trzeba także pomyśleć o siedzibie firmy. Można zarejestrować działalność w domu i próbować odliczyć trochę kosztów związanych z jego utrzymaniem, jednak z góry mówię, że nie jest to proste. Pomińmy to jednak w szacunkach. Odejmijmy więc koszty księgowości i latania po urzędach.

Kwota, która pozostała: 3971.82 złotych.

Oczywiście wszystkie obliczenia są całkowicie szacunkowe i brane na podstawie mojego własnego doświadczenia prowadzenia działalności gospodarczej, która od umowy o pracę niewiele się różni. Jeśli przychody są niewiele niższe, a koszty inaczej rozlokowane, może się okazać, że umowa o pracę a samozatrudnienie wyjdą dokładnie tak samo. Przy tych założeniach, które poczyniłam, różnica jest bardzo nieznaczna, bo tylko 500 złotych. Sądzę, że mimo wszystko nie są to pieniądze warte zachodu, ryzykowania własnym majątkiem i odpowiedzialnością. Pracując jako firma, możemy nie mieć prawa nawet do płatnych urlopów czy L4. Ba na pewno nie mamy. Otrzymanie takich przywilejów jest dobrą wolą firmy, z którą będziemy współpracować (czyt. u której hipotetycznie będziemy zatrudnieni). Trzeba więc doliczyć średnio 2 dni w miesiącu (jeden za urlop + jeden za chorobowe – tak na oko), z które nie będziemy mieli zapłacone. To daje nam kolejne 402 złote dochodu mniej.

Kwota, która pozostała: 3569.82 złotych.

Mając na uwadze błędy szacunkowe, samozatrudnienie właśnie osiągnęło poziom umowy o pracę, jeśli chodzi o wynagrodzenie. Dlatego też uważam, że ta kwota – ok. 6 tysięcy netto na fakturze jest minimum, które należy osiągnąć, by samozatrudnienie w ogóle opłacało się w porównaniu do normalnego etatu. Działalność gospodarcza zyskuje coraz większą przewagę, im osiągamy wyższe dochody. Głównie dzięki stałej stawce darowizny do ZUS oraz coraz większą możliwością manipulowania kosztami i kupowania większej ilości rzeczy na firmę.

Comments

    1. Niestety. Bardziej chodziło mi w tym wpisie o to, żeby nie rzucać się na działalność jak ***. Nie zawsze tak kolorowo, lepiej i więcej 🙂

  1. Świetny wpis nigdy nie zastanawiałam się nad tym w ten sposób fajnie to policzyłaś dzięki faktycznie fajnie by było zobaczyć jak to wygląda przystawce np. 20 000 miesięcznie czy jednak opłaca się samozatrudnienie czy umowa o pracę

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.